Rozpoczęliśmy czwartą edycję Metalomanii! Zgodnie z tradycją na początku ruszyliśmy tam, gdzie w każdym zaułku czai się niespodzianka – na złomowisko.
I nie ma co ukrywać… dla osób z artystyczną wyobraźnią to miejsce jest po prostu inspirujące. Tu każdy kawałek metalu wygląda jak przyszłe dzieło sztuki, każda zębatka prosi o drugie życie, a stare sprężyny stają się absolutnie niezbędne.
Na szczęście nie byliśmy zdani wyłącznie na własny entuzjazm. Nasz instruktor – Tomasz Wiechnik – dzielnie pełnił rolę głosu rozsądku i skutecznie studził kolekcjonerskie zapędy. Gdyby nie on, najprawdopodobniej zabralibyśmy wszystko!
Uczestnicy mają już pierwsze pomysły na swoje prace, ale taka wyprawa zawsze otwiera kolejne drzwi: wystarczy jeden niepozorny element, aby w głowie pojawiło się dziesięć nowych koncepcji.
Złomowisko po raz kolejny nie zawiodło. Wróciliśmy z bagażnikiem pełnym rdzy, a teraz nadchodzi czas aby zamienić te znaleziska w dzieła sztuki.
![]()




