We wtorkowe popołudnie rozmawialiśmy w Pogadalni o charytatywności i pomaganiu.
Zastanawiałyśmy się, co jest łatwiejsze – pomaganie czy przyjmowanie pomocy. Większość z nas uznała, że łatwiej jest pomagać. Jednak i to wymaga delikatności: wyczucia granic, dostosowania wsparcia do rzeczywistych potrzeb oraz zgody drugiej osoby na jego przyjęcie.
Rozmawiałyśmy także o proszeniu o pomoc. Najprostszą drogą wydaje się szczere powiedzenie, czego się potrzebuje. Czasem jednak ludzie wybierają inną strategię – np. „jazdę na blondynkę”, czyli pokazanie swojej bezradności lub nieporadności, licząc na to, że ktoś sam zaoferuje wsparcie.
A czym właściwie jest charytatywność? Może to być pomaganie bez oczekiwania rewanżu. Zwróciłyśmy też uwagę, że skala działania wpływa na sposób, w jaki myślimy o charytatywności – duże, publiczne akcje częściej nazywamy działalnością charytatywną, natomiast codzienne, drobne gesty po prostu pomocą.
Charytatywność buduje wspólnotę. To właśnie dzięki trosce o słabszych i bardziej potrzebujących oraz gotowości do wzajemnej pomocy gatunek Homo sapiens mógł przetrwać i rozwijać się.
Zauważyłyśmy również, że łatwiej pomagać komuś, kogo znamy. Tymczasem media każdego dnia pokazują ogrom osób, instytucji i zwierząt potrzebujących wsparcia. Morze potrzeb jest tak wielkie, że nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim. Możemy jednak działać tam, gdzie mamy na to realny wpływ.
Spotkanie podsumowałyśmy słowami: nic na siłę, granice, wędka czy ryba, pomaganie i „jazda na blondynkę”.
Dziękujemy za wspólną rozmowę i zostawiamy Was z pytaniem:
Kiedy ostatnio ktoś zrobił dla Was coś bezinteresownie?







